Podczas naszego ostatniego pobytu w USA żartowaliśmy, że każdego dnia lądujemy na innej planecie. Pisaliśmy też, że każdy kolejny park przerasta nasze najśmielsze oczekiwania. Otóż, drodzy Czytelnicy, Stany znowu to robią. Yellowstone przerasta wszelkie oczekiwania, a każdy jego zakątek to albo lądowanie na innej planecie, albo wrota do baśniowej krainy rodem z Tolkiena. Ale zacznijmy od początku. Gdy dotarliśmy do miasteczka West Yellowstone położonego przy zachodnim wjeździe do parku, od razu skierowaliśmy swoje kroki do centrum informacji, gdzie kupiliśmy kartę wstępu do parków i zarezerwowaliśmy miejsce na jednym z kempingów. Postanowiliśmy od razu tam pojechać i rozbić namiot, żeby nie robić tego później po ciemku. Potem przekroczyliśmy wrota do innego świata. Główne drogi w Yellowstone tworzą kształt trochę krzywej „ósemki”. Żeby dostać się do kempingu musieliśmy przejechać tylko przez środkowy łuk. Wydaje się blisko, prawda? Cóż, zajmuje to półtorej godziny jazdy...
Komentarze
Prześlij komentarz