17 września - zakola, ścienne obrazki i piekarnik
Ostatnia noc w namiocie na ranczu w Church Wells była ciepła i spokojna. Oddaliliśmy się już od północnego zimna Yellowstone i od pustynnych wahań temperatury, więc nie trzeba było spać w 2 parach spodni i 3 bluzach. Lokalne koguty zaczęły piać o wschodzie słońca (z czego jeden był chyba z Nevady, bo zaczął godzinę wcześniej), ktoś odpalił swojego pickupa i zaczął nim wesoło pyrkotać, więc i my wstaliśmy i ruszyliśmy w dalsza drogę. Pierwszym miejscem do którego pojechaliśmy (nie licząc kawy na stacji benzynowej) było najsłynniejsze zakole na świecie, zakręt rzeki Colorado w wielkim kanionie - „Horseshoe bend”, czyli zakole w kształcie podkowy. Oglądając w internecie zdjęcia tego miejsca obawialiśmy się, czy nasze oczekiwania tym razem nie przerosną rzeczywistości, czy to miejsce jest aż tak monumentalne, czy tam jest aż tak wysoko… tak. Jest pięknie. I faktycznie widać tam kształt końskiego kopyta. Następnym miejscem na naszej liście były szlaki w „Grand Escalante National Mo...
Komentarze
Prześlij komentarz